Rozumiem założenia zarzadu. Progresja musi być widoczna. Zarówno w organizacji klubu, jak i na boisku - mówi szkoleniowec Lechii, Tomasz Borkowski. - Klub podołał organizacyjnie i myslę, że my jako sztab szkoleniowy i piłkarze też damy radę. Nie poznałem zawodnika, który obróciłby się na pięcie i powiedział: nie da rady. Także zdajemy sobie sprawę, że jest to mimo wszystko wysoki cel przy wyrównanej drugiej lidze. Nie odżegnujemy się jednak od jego wykonania. Chcemy grać, chcemy wygrywać i myslę, że jest to cel do zrealizowania i będziemy się ku temu kierować - zapowiada Tomasz Borkowski.
- Chcę, aby styl zespołu był inny niż w rundzie wiosennej. Oceniajac po sparingach, które nam wyszły, zobaczylismy, że potrafimy grać widowiskowo i przy tym skutecznie. Myslę, że liga zweryfikuje to wszystko w sposób jednoznaczny. Tak, jak mówiłem - my nie podniecamy się wynikami osiagniętymi w sparingach. Ale na jedno chcę zwrócić uwagę - na olbrzymia rywalizację. Nie ma pewniaków. Zauważyli to zawodnicy doswiadczeni, z "nazwiskiem". Poczuli swoja szansę młodsi. Myslę, że o to w tym wszystkim chodziło. Mi nie jest potrzebnych 15 zawodników, tylko 20-25. I każdy z nich ma spełnić swoje zadanie. Liczę na to, że własnie przez rywalizację poziom gry podniesie się i Lechia będzie grała lepiej - ma nadzieję popularny "Borek".

Szkoleniowiec odniósł się także do kwestii Macieja Mysiaka. Piłkarz prawdopodobnie wystapi w spotkaniu przeciwko Lechii, której był graczej w zeszłym sezonie. - Na pewno wie o nas dużo, o tym, jak aktualnie gramy. Ale choćby w samej wyjsciowej jedenastce może się sporo pomylić, także myslę, że nie wszystkie jego informacje trafia tam, gdzie powinny. My też nie stoimy biernie i mamy rozpracowany zespół Unii. Sadzę, że nie będa nas w stanie zaskoczyć.
Trener gdańskiego zespołu podzielił się ogólnymi informacjami dotyczacymi janikowian. - Wszyscy wiemy, że jest to zespół, który rodził się na prędce. Dowiedziałem się, że już pożegnano się z pięcioma czy szescioma piłkarzami, którzy grali w ostatnim sparingu. Myslę, że sami jeszcze do końca nie wiedza, kto zagra na jakiej pozycji i kto przybędzie. Jest to zespół tworzony szybko i może to być mieszanka wybuchowa. Przestrzegam przed lekceważeniem czy hurraoptymizmem. Mamy przeglad i wiemy, jak grali w ostatnim sparingu, ale może to być zupełnie nieadekwatne do tego, co pokaża w meczu ligowym. W sprawach Unii więcej wie trener Kafarski. On jest za to odpowiedzialny w klubie.
- Osobiscie mam już w głowie cała jedenastkę, która wybiegnie w sobotę na boisko. O tym, kto wybiegnie, pierwsi dowiedza się zawodnicy.
- Największym naszym problemem jest brak boiska treningowego. Ja nie jestem w stanie wywozić zespołu na cotygodniowe zgrupowania, a do czasu zakończenia remontu nie możemy trenować na głównej płycie. Żyjemy po prostu z dnia na dzień. Boiska oscienne nie nadaja się do tego, aby trenował na nim drugoligowiec. A zwykle po prostu nie mamy na to przyzwolenia. Obecnie korzystamy z goscinnosci Polonii Gdańsk. Trenowalismy też w Długim Polu czy Kolbudach. Liczę, że niedługo będziemy mogli korzystać ze swojego boiska głównego do rozgrywania spotkań i do treningów.
- Do Janikowa pojedziemy w dniu meczu. Stwierdzilismy, że przy takim wyjezdzie nie ma sensu nocowanie w hotelu. Mamy swój mikrocykl cotygodniowej pracy. To też nowosć. Spotykamy się rano na rozruchu, potem drobne zabiegi fizykoterapeutyczne, wsiadamy w autobus i jedziemy prosto na mecz. Tak wyglada plan sobotniego dnia.

zródło : lechia.gda.pl