Lech chciał błysnąć, a wyszło jak zawsze ...pozostał błaznem

Poznański Lech tuż meczem 28 kolejki Ekstraklasy z Lechią Gdańsk na profilach społecznościowych zaczepiał gdańską Lechię. Na Twitterze nawiązał do nowych kibiców Lechii z Azji. Zwrócił się do nich w języku Indonezyjskim. Kibice Klubu grającego na licencji Amiki Wronki poszli jeszcze dalej wywiesili jakąś "szmatę" obrażającą Biało-Zielonych także w języku naszych nowych kibiców z Azji.  

 

Jak wiadomo włodarze ekipy pochodzącej z ulicy Leśnej we Wronkach pozazdrościli ekipie ze stolicy Trójmiasta tak ogromnego zainteresowania, który na przestrzeni kilku dni powstał w kraju naszego nowego gracza Egy-iego Maulany Vikriego. Pójdziemy dalej w dużej części Azji. Zrobiło się na tyle ogromne zainteresowanie Lechią w tamtejszym środowisku, że nasz Klub zdecydował, że na przestrzeni kolejnych tygodni otworzy w Dżakarcie stolicy Indonezji oficjalny sklep dla miejscowych kibiców. 

 

Marketingowo strzał w "10". Rozpowszechnianie Lechii na świecie jako marki. Wielkie zainteresowanie naszymi klubowymi pamiątkami. Możliwość przybywania na mecze zamożnych kibiców z tego kraju,ogromny wzrost fanów na profilach społecznościowych, podniesienie wartości Lechii czy sprowadzenie ewentualnego sponsora to wartości dodane z transferu Egy-iego poza jego ewentualną piłkarską wartością. 

 

Teoretycznie Lech, a praktycznie Amica wiedząc, że zapewniając sobie nawet przepustkę do gry w Europie to i tak zagra tam maks 2 rundy preeliminacyjne i zakończy przygodę i marzenia o fazie grupowej Ligi Europy. Te dwie rundy w żaden sposób marketingowo nie wzmocnią tej powiedzmy ich "marki". Tak wiedząc chłopcy z krainy ziemniaka na popularności Lechii chcieli coś ugrać dla siebie. Faktycznie ugrali zamiast kilkudziesięciu komentarzy pod postami na FP Lecha na FB zrobiło się ponad tysiąc.

 

Kibice z Indonezji pokazali jak mocno interesują się już teraz naszą ligą na tyle, że cwaniaczki z Wielkopolski nie nadążają kasować ich wpisów. A można wyczytać tam, że Lech nic nie znaczy, że w kolejnym sezonie na pewno dostaną od Lechii zasłużoną karę. Oprócz tego czytamy m.in. , że Lechia to potęga , a Lech to psy, śmiecie itd. Fani z Indonezji dodatkowo brylują w grafikach i najczęściej oglądane są członki na twarzach graczy Lecha, obrócony herb z napisem Fuck. Fani z Azji także straszą Lecha Egy-im pisząc , że ich zniszczy na boisku. Dodają, ze obrażając Lechię to poznaniacy obrazili nie tylko całą Indonezję, ale całą Azję i czeka ich współmierna kara za którą już modli się część ich społeczeństwa. 

 

 

Tak więc fuzyjny Klub Amica Lech Wronki stał się ofiarą swojej własnej akcji na poziomie wczesnego Gimnazjum. Z drugiej warto zauważyć jaki jest to "mały klubik" , że po zdobyciu tytułu nie było u nich tylu komentarzy co po ligowym meczu z Lechią Gdańsk.

 

Reasumując zrobiło się ciekawie na koniec rundy zasadniczej tego nudnego i słabiutkiego sezonu w wykonaniu naszych "kopaczy".

 

 

Napisane przez: Leos dnia 17.03.2018; 20:31