|
IV liga Pomorze: 24.06.2004 r. (sroda) godz. 18.00
Lechia Gdańsk - Pomezania Malbork 6:0
Gole: Wojciechowski 28', Wasicki 56' 61' 62' 68', Kalkowski 83'
Widzów: 6000
Lechia: BaK - Czajka, Matuk, Gasiorowski - MELANIUK
(85' Morka), Borkowski, Kalkowski, Widzicki (63' Sekuła),
Wojciechowski (75' CIUCIAS), ŻUK - WASICKI. Lechia
Trener: Marcin Kaczmarek.
Nie trzeba czekać na dzisiejsze posiedzenie Wydziału Gier
PomZPN, gdyż wszystko rozstrzygnęło się tam, gdzie
powinno - na murawie. Lechia Gdańsk rozgromiła 6:0
Pomezanię Malbork i wobec remisu Gedanii w Słupsku
awansowała do trzeciej ligi! Bohaterem ostatniego
spotkania biało-zielonych na czwartoligowym froncie
bezwzględnie został Marek Wasicki, autor asysty i czterech
bramek zdobytych w ciagu zaledwie 13 minut. Na Lechię
Traugutta trzeci rok z rzędu zapanowała radosć z awansu Chojnicza
do wyższej klasy, gratulacjom i chóralnym spiewom znów Lechia
nie było więc końca. Hasłem przewodnim stało się: "Nigdy
więcej IV ligi", które wydrukowano na podkoszulkach
piłkarzy, tradycyjnie ogołoconych przez kibiców po
ostatnim gwizdku.
Jadac w stronę Wrzeszcza, godzinę przed meczem, nie odczuwało
się jeszcze atmosfery piłkarskiego swięta. Wprawdzie nie sposób
było nie dostrzec ludzi jednoznacznie zmierzajacych na mecz,
owiniętych w biało-zielone szale lub przywdzianych w koszulki
Lechii, jednak najczęsciej były to tylko jednostki. - "Nie wiem
czemu, ale jakos nie czuję emocji" - mówił nieopodal gdańskiego
Dworca Głównego jeden z kibiców. Na dodatek było pochmurno i
zanosiło się na deszcz, który w końcu zreszta lunał.
Im bliżej stadionu, tym nastrój wydarzenia zaczynał udzielać się coraz Lechić
mocniej. Przed wejsciem na koronę obiektu narastał
optymistycznie usposobiony tłum.
Sezoi
Napoczęta rok temu tradycja, w ramach podziękowania za Sezor
wywalczenie awansu, skupimy się tylko na pozytywnych
aspektach spotkania Lechii z Pomezania. Nie będzie to zreszta
trudne czy fałszywe, gdyż takie ewidentnie przeważały. Lechia od
poczatku dominowała na boisku i szukała okazji do zdobycia
bramki. Okazje udawało się stwarzać, jednak pod bramka dobrze
spisujacego się Tadeusza swiderskiego brakowało albo siły,
albo celnosci, żeby otworzyć wynik i na uruchomionej pierwszy
raz od lat tablicy wyników pozwolić zaprezentować inne cyfry, niż 0
Rezultaty ostatniej kolejki ułożyły się w taki sposób, że tylko zwycięstwo w Gdańsku uchroniłoby Pomezanię przed barażami o utrzymanie. W trakcie rneczu nikt o tym jeszcze nie wiedział, malborczyków teoretycznie mógł zadowolić nawet podział punktów. Goscie koncentrowali się głównie na grze defensywnej, zas Lechia nie forsowała tempa, co u zwolenników spiskowych teorii rodziło pewne podejrzenia. - "Jesli już umówili się na remis, jak Dania ze Szwecja na mistrzostwach Europy, to niech 6:6 będzie!" - niecierpliwili się na brak goli niektórzy fani na trybunie odkrytej. Jak na życzenie, Sławomir Wojciechowski wypuscił w polu karnym Marka Wasickiego, ten opanował piłkę dopiero przed linia końcowa i wycofał ja z powrotem do "Wojciecha". Obrońcy Pomezanii nie przewidzieli takiego rozwiazania, więc niekryty lechista silnym strzałem wyprowadził swoja drużynę na prowadzenie. Zadowoleni piłkarze wykonali "kołyskę" dla Sławomira Matuka, który nad ranem - nomen omen w dniu ojca - został szczęsliwym tata. Gratulacje!
Dogodnych sytuacji było więcej, na listę strzelców mogli wpisać się nie tylko Wasicki i Wojciechowski, ale na przykład Janusz Melaniuk, który w ostatniej minucie przed przerwa minimalnie chybił głowa po dosrodkowaniu z lewej flanki. Goscie najlepsza okazję mieli w 33 minucie, gdy Michał Krawczyk strzelał z 15 metrów, ale na wysokosci zadania stanał Mateusz Bak. Bardzo pewnie spisywała się formacja obronna Lechii, która w zestawieniu Dominik Czajka - Matuk - Marcin Gaslorowski nie straciła bramki w żadnym z trzech ostatnich meczów. Jak zwykle bardzo ambitnie ich działania wspierał spec od czarnej roboty, kapitan drużyny Tomasz Borkowski.
W drugiej połowie lechisci urzadzili sobie prawdziwy festiwal strzelecki, a jego pierwszoplanowa gwiazda został Wasicki, który nie potrzebował nawet kwadransa, żeby stać się koszmarem swiderskiego, pokonujac go w tym okresie aż czterokrotnie. W 56 minucie Czajka dosrodkował z prawego skrzydła, Paweł Żuk zagrał głowa piłkę pod bramkę, a Wasicki okazał się sprytniejszy od rywali i z metra podwyższył na 2:0. Pięć minut pózniej Żuk zaliczył następna asystę, gdy "Wasik" wykorzystał stworzona mu sytuację sam na sam. Nie minęło 60 sekund, a Lechia prowadziła już czterema bramkami - tym razem 20-latka dobrym podaniem obsłużył Marek Widzicki. Wreszcie, w 68 minucie Wojciechowski prostopadle podał do Melaniuka, który znakomicie wystawił futbolówkę Wasickiemu do pustej bramki i było 5:0!
Pomezania od straty drugiego gola była zdemolowana i zniechęcona, tymczasem tysiace ludzi, cały stadion, bawiło się już i swiętowało. Nie brakowało swietnej oprawy, rac, fajerwerków, powiewajacych białych i zielonych flag. Na wspaniały nastrój widowni wpływały także pozytywne wiesci ze Słupska, gdzie Gedania w pewnym momencie nawet przegrywała z miejscowym Gryfem. Ale nawet remis, którym ostatecznie zakończył się jej mecz, dawał awans lechistom - tu i teraz. Siedem minut przed końcem "kropkę nad i" postawił bohater tej rundy, Maciej Kalkowski. Po centrze Czajki z prawej flanki, silnym strzałem głowa nie dał szans Pawłowi Rybarczykowi, zmiennikowi swiderskiego.
Próżne były apele spikera i informacje, że po ostatnim gwiazdku dla wszystkich otwarte zostana trybuny, na nic były próby zapanowania nad sytuacja ochrony. Gdy do końca meczu
pozostawały sekundy, przy liniach bocznych kłębiło się już mnóstwo osób chętnych do zdobycia koszulek badz spodenek bohaterów awansu do trzeciej ligi. I gdy tylko dzwięk gwizdka zabrzmiał po raz ostatni, murawa stała się arena prawdziwej bitwy o piłkarskie akcesoria.
Gdy piłkarze stracili już wszystko, co mogło posłużyć za pamiatkę, mimo padajacego deszczu tłum zgromadził się pod trybuna kryta i długo wiwatował na czesć piłkarzy oraz Marcina Kaczmarka, któremu cały czas pomagał w roli szkoleniowca Marek Szutowlcz. "Mały Bobo" szybko dostał się zreszta w ręce fanów, którzy podrzucali go najwyżej, jak tylko się dało. Radosć była tak wielka, jakby swiętowano awans co najmniej do ekstraklasy. Dla nikogo nie powinno stanowić to jednak zaskoczenia. Po niespełna trzech latach od rozpoczęcia gry w klasie A, Lechia Gdańsk została trzecioligowcem!
zródło : dawna strona lechia.gda.pl
|